niedziela, 13 października 2013

Rozdział 2

Obudziłam się usiadłam na krawężniku łóżka, starłam się zaczerpnąć trochę powietrza. Byłam spocona, szybko oddychałam, moja skóra była wilgotna. Zamknęłam oczy i dziękowałam bogu że to był tylko sen.  Wszystko co się zdarzyło wczoraj w nocy, znowu mi się przypomniało. Krew Brandy'iego, wiadomość, naszczęścię ten chłopak nie kontaktował się ze mną po tym. 
Otworzyłam moją garderobę, poszukując odpowiedniego ubrania na dziś, wyjęłam wygodny t-shirt i parę dżinsów. Mój plan na dziś był żeby dowiedzieć się co do cholery stało się wczoraj z Brandy'n.
Otworzyłam drzwi od mojej łaźenki, spojrzałam  w lusterko, ten widok mnie nie zachwycił. Ściągnęłam pidżamę, odsuwając ją na bok nogą.  Odkręciłam prysznic i ustawiłam na taki strumień jaki lubię, ciepła woda spływała po całym moim ciele, woda zmyła mój ciemny makijaż, łzy i pozbyła się zapachu potu. Zmoczyłam włosy, które pod wodą zrobiły się niemal czarne, wzięłam butelkę z szamponem, otworzyłam butelkę nalewając trochę substancji na rękę po czym podłożyłam butelkę i pożądanie umyłam włosy. 
Wychodząc z prysznica owinęłam się białym ręcznikiem, drugi ręcznik powędrował na moją głowę. Ściągnęłam z siebie ręcznik kiedy moje ciało było już suche, założyłam bieliznę. Wcisnęłam się w dżinsy i założyłam bluzkę. Porządnie wyszczotkowałam włosy, żeby nie było żadnych kołtunów, postanowiłam że dziś obejdę się bez makijażu, wiesz wróciłam do mojego pokoju żeby poszukać moich butów.  Założyłam czarne vansy na moje stopy, wzięłam telefon i zeszłam an dół po schodach. 
''Cześć mamuś'' Powiedziałam otwierajać drzwi od kuchni, mama podskoczyłam momentalnie. 
''Oh, dzień dobry  Scar.'' Uśmiechnęła się, i wróciła do robienia naleśników. Spoglądałam na nią ostrożnie przechodząc przez kuchnie, usiadłam na krześle przy stole. Smutne ale prawdziwe, przy tym stole mamy tylko dwa krzesła.. 
''Wszystko dobrze?'' Zapytałam, widziałam jak się spięła przez moment. 
''Tak wszystko dobrze.'' Wytłumaczyła.
Wzięłam naleśnika i polałam go syropem, poczym zaczęłam jeść. Kiedy skończyłam wyszłam z kuchni do salonu, tam gdzie mama siedziała. 
''Hej mamo, nie będzie mnie trochę.'' Powiedziałam kierując się w stronę drzwi.  Zwinnie moja mama wstała i po chwili stała przede mną blokując mi dojście do drzwi. 
''Mamo co robisz?'' Zapytałam oszołomiona.
''Brandy pojechał na wakacje.'' Powiedziała, tak naprawdę skłamała. Posłała mi wymuszony uśmiech z nutką nadziei że w uwieże w jej kłamstwo. 
''Tak, to napewno prawda. A teraz się przesuń.'' Powiedziałam jej.
''Nie mów tak do mnie, to dla twojego dobra.''
''O co chodzi? Co dla mojego dobra?!'' Krzyknęłam.
''Cii, bo nasz usłyszy.'' Szepnęła rozglądając się po salonie. Moja mama potrzebuje chyba tygodnia w domu wariatów.
''Kto nas usłyszy?!''
''Chłopak'' Szepnęła. Ciarki mnie przeszły. Wiedziałam o kim mowa.
''Blond włosy, niebieskie oczy, mięśnie, tatuaże?''Zapytałam, mama kiwnęła głową na potwierdzenie. 
Teraz wiedząc na co go stać, nie chciałam żeby był blisko moich najbliższych. Zamienił kilka słów z moją mamą,  nie doceniałam go.. 
''Zostań tu.'' Powiedziałam do niej, nie czekając na odpowiedź otworzyłam drzwi i wyszłam z domu. 
Szłam chodnikiem, coś tu było nie w porządku.  Jeśli on poświęcił swój czas aby faktycznie pojawić się w moim domu, to coś było definitywnie źle. Skąd on w ogóle wie gdzie mieszkam? Ciarki mi przeszły na samą myśli o nim. 
Nagle ktoś pchną mnie na ścianę domu, moje ciało trafiło cegły z duża siłą, co mnie zabolało. Miałam zamknięte oczy kiedy próbowałam przenieść moje obolałe plecy, ale ktoś mnie trzymał.
Otworzyłam oczy, zabrałam powietrza i chciałam zacząć krzyczeć, ale jego duża dłoń zasłoniła mi usta, tłumiąc wszelkie dźwięki które próbowałam zrobić. 
''Oboje wiemy że to było by bardzo, bardzo głupie w twojej strony.''Śmiał się.
Przycisnęłam się bliżej ściany jak najbliżej jak tylko mogłam, aby zwiększyć przestrzeń między naszymi ciałami.  Spojrzałam na niego, uśmiech grał na niego twarzy, gdy patrzał na reakcje ode mnie. Zdjął rękę z moich ust, jego ręce spoczęły na mojej talii, celowo naciskając mnie  mocniej do ściany. 
''Proszę, nie rób mi krzywdy.'' Łzy tworzyły mi się w oczach. Wyraz jego twarzy się natychmiast zmienił.
''Nie skrzywdzę cię.'' Powiedział, marszcząc brwi. Nie mogłam mu uwierzyć, jego uścisk na moich biodrach zaczynał boleć. 
Przeniosłam moje ręce na jego tors próbując go odepchnąć. Ale się nawet nie ruszył, zaczęłam go tak odpychać i odpychać, ale nic. Jego uśmieszek rósł coraz szczerszy. 
''Prosze zostaw mnie w spokoju.'' Złapałam go za koszulę, nie chciałam niczego więcej, ale żeby on znikną z mojego życia. Dobrze wiedziałam że on nie był dobry.  Ale nie wyglądało na to żeby mnie zostawił  w spokoju.
''Nie sądzę, że tak.'' 
''Proszę.''Spojrzałam na niego, popatrzał na mnie przez sekundę. Prawię utonęłam w jego oczach, te niebieskie oczy nigdy takich nie widziałam.
''Kim jesteś?''Zapytałam.
''Niall.''
''Fajnie, ide już sobie.'' Powiedziałam, popychając go.
''Dobra. Nigdzie nie wyjeżdżaj, i nawet nie myśl o spotykaniu się z kimś innym.'' Powiedział, wkurzyłam się. Nie może mnie kontrolować, mogę robić co chcę. Chciałam żeby ten jego głupi uśmiech zniknął, ale coś mi nie pozwoliło. Po prostu nie mogłam tego zrobić coś w środku mi nie pozwalało..
''Nie mów mi co mam robić.''Powiedziałam odważnie i pewnie, ale szczerze mówiąc poległam. Mógł zobaczyć że się go strasznie bałam. 
Pochylił się, jego usta były przy moim uchu, choć jego oddech był ciepły to i tak zadrżałam jak poczułam go na mojej szyi. 
''Spróbuj mnie'' Ośmielił mnie po raz kolejny. Wiedziałam że spróbowanie Niall'a nie to jest dobry pomysł. 
Nie mogłam mówić, głoś utknął mi w gardle. Przełknęłam ślinę, zamykając oczy, wiedziałam że obserwuje każdy mój ruch, zwracając uwagi na moje reakcje. 
Z ulgą odetchnęłam, jego chwyt na moich biodrach zniknął.  Z uśmiechem na twarzy odszedł, ten jeden uśmiech buduje we mnie gniew. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.Wiedziałam kim był krótko, ale już miałam go dosyć.
Odepchenełam się od ściany ze złością kierowałam się do domu. Nagle do mojej głowy wpadł pomysł, zły uśmieszek rósł na mojej twarzy. Wyciągnęłam telefon z mojej kieszeni, przewijałam w liście kontaktów... znalazłam mój cel.. 

Mamy już drugi rozdział, miał się pojawić dopiero jutro, ale skończyłam go tłumaczyć dziś. Mam nadzieje że się wam podoba :) Komentujcie bardzo to zachęca do dalszej pracy, pozdrawiam xx

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 1

''Cześć, Brandy. Możesz mnie odebrać z pracy, proszę?'' Zapytałam mojego najlepszego przyjaciela przez telefon. 
''Pewnie Scar, bedę niedługo.'' Powiedział.
''W porządku, dzięki B.''

Odłożyłam telefon do mojej tylnej kieszeni. Brandy nie będzie tu tak szybko, więc postanowiłam że posprzątam trochę w sklepie. Odłożyłam gitarę na pułke tam gdzie było jej miejsce. 
Kącikiem oka zobaczyłam moją współpracownice Elle zbierającą się do domu. 

''Idziesz tak szybko?'' Zapytałam.
''Taa, przepraszam Scarlett długi dzień, sama wiesz. Andrea poszła jakiś czas temu, ktoś z rodziny zachorował. Nie ważne, nie zapomnij żeby zamknąć jak będziesz wychodzić.'' Powiedziała. Pchneła duże ciężkie metalowe drzwi i wyszła ze sklepu. 

Ellen jest fajną dziewczyną lubię z nią pracować, jest słodka i ograniczona do siebie. Ma długie blond włosy do tali, i jasno brązowe końcówki, całość wygląda naprawdę ładnie. Ma duże oczy, największe jakie kiedykolwiek widziałam, oczywiście w dobrym sensie. Są kryształowo niebieskie, zmieniają kolor na ciemniejsze lub jaśniejsze, zależy od jej humoru. Jest mniej więcej taka wysoka jak ja, może troszkę niższa, wszyscy co tu pracują ją lubią. Nie mają z nią problemu. Ale czasami komentują że jest trochę za słodka..

Upewniłam się że wszystko zrobiłam, wziełam płaszcz i torbę w ręke. Zamykanie sklepu nie było moją ulubioną rzeczą do robienia w pracy.
Założyłam płaszcz, było chłodno na dworze. Zimny wiatr rozwiewał moje ciemne długie włosy. Usiadłam i czekałam na mojego przyjaciela. 

Ja i Brandy jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, Brandy nie jest gejem. Poprostu postanowiliśmy być tylko przyjaciółmi. Nie mogłam sobie wyobrazić czegoś więcej.  

Musiałam poczekać jeszcze chwilkę na Brandy'ego. Więc wyciągnełam telefon i zaczełam przeglądać różne strony i aplikację.  Przeciągając kciukiem po ekranie uśmiałam się po uszy, z jednego zdjęcia na instagram'ie. 

To jakaś paranoja, ten dreszcz który przeszedł po moim ciele. Te uczucie jakby ktoś cię obserwował. Podniosłam głowę rozejrzałam się, ale nic specjalnego nie zauwarzyłam. Zaczełam kontynuować to co przerwałam, przeglądanie w telefonie.

Usłyszałam nadjeżdżający samochód, spojrzałam na ulice, to był samochód Brandy'ego. Pomachał mi z uśmiechem, uśmiech z mojej twarzy zniknął kiedy zauważyłam że inny czarny samochód przejeżdża przed drogę. 

Przyjrzałam się dokładnie, mogłam zobaczyć kto był kierowcą czarnego Range Rover'a. Zamarłam, serce przestało mi bić kiedy ''przyłapałam'' tego tajemniczego chłopaka jak się na mnie patrzył. Najwidoczniej się nie wstydził, wpatrywał się na mnie dalej. 

Miał brudne bląd włosy, prawdo podobnie był brunetem który się przefarbował. Moja mama była fryzjerką, nie żeby coś.. ale przydało by się coś nowego na jego głowie.

Zawiesił ramie przez okno, odrazu mogłam zobaczyć jaki był silny.  Miał również kilka tatuaży na jego ręcach, jeden znikną pod rękawem. 
Kiedy moje oczy spotkały jego znowu to się stało, dech mi stanął w piersiach. 

Były lodowo niebieskie. Nie normalne niebieskie oczy,  inne niebieskie oczy. Nawet z drugiego końca ulicy mogłam zobaczyć doskonale ten kolor, podobny do mojego. 

Zmarszczył brwi, uśmiechną się zagryzając dolną wargę zanim odjechał.  

Brandy pomachał mi ręką przed oczami pomagając wyjść z transu. Podniosłam się, złapałam go za rękę i ruszyłam wraz z nim do jego samochodu. 

''Scar, wszystko w porządku?'' Zapytał, jego samochód stał niedaleko. 
''Taa, dlaczego bym nie miało być?'' Zapytałam, trochę za szybko. Brandy spojrzał na mnie podejrzliwie.  Brandy bardzo się o mnie martwi, nie chce żeby mi się coś stało. Jest jak mój starszy brat. 

Otworzyłam drzwi od samochodu i wsiadłam na miejsce pasażera z przodu, położyłam moją torbę na kolanach. Oparłam głowe o okno, przypomniało mi się wszystko. Retrospekcja. 
Większość chłopaków z Mullingar tylko popatrzą na dziewczynę a później odchodzą, są też inni oni ślinią się jak psy na widok dziewczyny i gwiżdżą żeby mieć jej uwagę. Żaden normalny chłopak nigdy nie obserwuje dziewczyny z samochodu z drugiego końca ulicy. Miałam złe przeczucie, postanowiłam trzymać się jak naj dalej od tego chłopaka.

Byliśmy już na mojej ulicy, szczeże mówiąc ten chłopak był dalej w mojej głowie.

''Możesz u mnie zostać?'' Zapytałam się Brandy'ego. Popatrzył na mnie i pokiwał głową.
''Co, dlczego nie? Przeciesz zawsze śpimy u siebie.'' Powiedziałam.
''Dopuki mi się powiesz dlaczego byłaś taka skoncentrowana przed sklepem.''Powiedział.
''Brandy, to nie..'' Nie mogłam tego powiedzieć. ''Nie, powiec mi.'' Powiedział  krzyżując ramiona.

''Dobra. Więc, jak czekałam na ciebie, zauważyłam tego chłopaka. Był w swoim aucie, i się mi przyglądał z drugiego końca ulicy. To nic wielkiego.'' Powiedziałam spokojnie, ale w myślach zaczynałam się bać. Czego on ode mnie chciał? 

Twarz Brandy'ego zbladła, zacisną dłonie na kierownicy 

''Co jest?'' Zapytałam pilnie. Połknął ślinę a następnie sie na mnie spojrzał
''Miał ten chłopak, blond włosy i bardzo niebieskie oczy?''Zapytał, ale skąd on wiedział że to chodzi o niego?
''Cholera.'' Brandy mrukął pod nosem. ''Co?'' Zapytałam zdezoriętowana, patrząc jak wysiada z auta i idzie w moją strone.  Otworzył drzwi, zwinnym ruchem złapał mnie za ramię i prowadził do domu. 
Posadził mnie na kanapie, skrzyżowałam ręce.  Spojrzałam na niego z miną ''Co do cholery?!''

''Scarlett, trzymaj się z daleka od niego.'' Powiedział proście. Zaraz, zaraz co się dzieje?
''Dlaczego?'' Zapytałam.
''On jest kłopotem, Scar. On nie jest dobry.'' Powiedział.
''Skąd to wiesz, w ogóle jak go znasz?''
''Wszyscy wiedzą! On jest najgorszy w Mullingar. Chcesz mieć siniaki na całym ciele?'' Zapytał mnie.
''Nie, ale nie powiedziałam że on mnie interesuje.''
''Dobrze, obiecuj że będziesz się trzymała z daleka od niego.''
''Noo, dobrze.  Nie chciałabym zostać czyimś workiem treningowym.'' Stwierdziłam. 

Odetchną z ulgą  i rzucił się na moją kanapę. 

''Filmowa noc?'' Zaproponowałam. Podeszłam do telewizora i zaczełam grzebać w szafce z filmami. 
''Spoko, przyniose koce. I nie martw się wiem gdzie leżą. '' Uśmiechną się, już wiedziałam jaki film obejrzymy. Iron man albo coś podobnego. ''Idz zrobić pop corn.'' Powiedział

Poszłam do kuchni z szafki wyciągnełam paczkę pop cornu, wstawiłam ją do mikrofali i ustawiłam czas.  Nagle zadzwonił mój telefon z tylnej kieszeni. Otworzyłam wiadomość, spodziewałam się że będzie od któregoś z moim znajomych. Ale ta wiadomość nie była od żadnego z moich kontaktów. Moje serce biło coraz szybciej i głośniej jak czytałam tą wiadomość w kółko.

'' Od : NIEZNANY
   Nie jestem zły (: ''

Nie miałam wątpliwości, to był ten chłopak którego widziałam wcześniej. Czułam strach, skąd on miał mój numer?
  Zdecydowałam że nic nie powiem Brandy'emu. Znając go od razu by chciał mi zabrać telefon, zrobiłby z tego wielką aferę.  Usłyszałam pikanie mikrofalówki..
Upuściłam miskę z pop cornem, Brandy trzymający swój mały nos, krew lecąca z niego. Co się stało, jak on mógł siebie rak zranić? Krew leciała mu po palcach prosto na koszulkę. 
  Szybko podbiegłam do niego, położyłam miskę na stole do kawy. Próbowałam jakoś pomóc, ale on nie dał sobie pomóc. Panika mnie ogarnęła.
''Brandy, mój boże. Co się stało?'' Zapytałam frenetycznie. Niespodziewanie B się podniósł.
''Nie Brandy, siedź, jesteś  ranny.''Powiedziałam trzymając go za ramię, ale nic to niedało.  Odsuną się ode mnie.
''Scar, jest ok, nic mi nie jest. Poprostu.., po prostu idz  się połóź spać. Narazie.'' Powiedział, chwycił klamke, ostatni raz się na mnie spojrzał zanim wyszedł. Coś było totalnie nie tak, cała zapłakana byłam w domu sama.
Słona zła spłyneła mi po policzku, a ja wpatrywałam się w drzwi. Drzwi przez które właśnie mój przyjaciel sobie wyszedł. Coś mi mówiło że nie zobaczę go przez jakiś czas.  Pobiegłam po chodach na góre do mojego pokoju, zamknęłam drzwi za sobą. Mamy jeszcze nie było  w domu, i bardzo dobrze. Dobrze że nie widziała co sie stało tu kilka minut temu. 
Zsunęłam się na podłogę, siedziałam pod drzwiami. Nie mogłam przestań wylewać z siebie litry łez, bałam się.  
Ten chłopak, wiadomość od niego, to co Brandy mi o nim mówił i na konieć krwawienie Brand'iego z nosa. 
Ściągnęłam moje ciasne spodnie i bluzkę zastąpiłam je piżamą. Weszłam pod kołdrę i nie prawie odrazu zasnełam. 

Krótki wstęp i informacje

Dangerous (opowiadanie o Niall'u Horan'ie)

Scarlett White, normalna dobra dziewczyna. 

Niall Horan, zmartwiony zły chłopak, z nie za przyjemną przeszłością. Narkotyki,alkohol i przemoc to właśnie kojarzy mu się z przeszłością.  Wszyscy z Mullingar go się bali.  Po za Harry'm i Louis'em, to byli jego naj bliżsi przyjaciele.

Kiedy Niall zaczyna interesować się Scarlett ona nie chce mieć z nim nic wspólnego. Wiedziała jaki był, narkotyki,walki,alkohol. Był znany w mieście.
Niall się nie poddaje, Scarlett znajduje się w stosie niebezpiecznych kłamstw i osób. 

Co się dzieje kiedy uczucia się zmieniają? Scarlett zakochuje się w tym chłopaku. Czy zburzy jego mur i nauczy go kochać                                                                      ponownie? 
                                                       Czy ich miłość jest tego warta? 


Opowiadanie pisane przez ©Narlettshipper znajdziecie ją na wattpad.com 

Twitter autora : autor nie ma jeszcze tt ale jak tylko założy to dam wam nazwę

Mój twitter : twitter.com/lejola04

Mój ask : ask.fm/wappi00

Tłumaczę te piękne opowiadanie, o niegrzecznym Niall'u. Nie używam żadnych tłumaczy jedynie czasami zajrzę do leksykonu.  

 Komentujcie bardzo interesuje mnie wasza opinia na temat opowiadania. 

Autorka jest po informowana o tłumaczeniu jej opowiadania, mam jej zgodę wiec niczego nie kopiuje.

Opowiadanie jest tłumaczone z angielskiego na polski, mam nadzieje że historia was wciągnie.